piątek, 14 lipca 2017

Czy mogę nazywać się psiarzem?

Naszło mnie na kilka przemyśleń. Bloga traktuje jako swój pamiętnik, piszę bo lubię "przelewać swoje myśli na papier". Ostatnio pojawiło się kilka notek w sieci o podobnej tematyce, więc pora i na mnie.


Zdjęcie użytkownika Aleksandra Partyka Fotografia.


Mam wrażenie, że w obecnych czasach posiadanie psa nierozerwalnie wiąże się z posiadaniem fanpage'a. Spójrzmy ile jest dzisiaj szczeniaczkowych fejsbuków, a cofnijmy się jakieś 4 lata wstecz i zobaczmy, że w Internecie było kilkanaście fp PSICH, a co dopiero szczeniakowych. Kiedyś fp zakładało się by pokazać innym, że nasz pies COŚ robi i jesteśmy z niego dumni. Dzisiaj odnoszę wrażenie, że WIĘKSZOŚĆ fejsbukowych blogów istnieje tylko po to by być znanym z tego, że są znani. O ile jestem w stanie zrozumieć istniejące psie stronki osób, które coś trenują z psami (sama takie śledzę) to kompletnie nie wiem po co zakładać fp szczeniakom czy psom, które ograniczają się do codziennego wychodzenia na spacerki, dostawaniu tysiąca zabawek od właścicieli, cokolwiek. Sama mam szczeniaka i nie uważam by życie z nim było na tyle interesujące by co kilka dni wstawiać posta na facebooka. Dlaczego? Bo mój pies jedyne co robi to sika, próbuje wszystko zjeść i uczy sie używania mózgu. Czy to naprawdę jest tak ciekawe, że trzeba o tym pisać w sieci? A czy to nie ten okres ma być najważniejszy DLA NAS, a nie dla KILKUSET osób z internetu - i to większości pewnie takich, których nie znamy.
*Mowa nie o wszystkich posiadaczach psów, a o większości.


Psiarze jak wiemy jest to bardzo specyficzna grupa osób. Ostatnio zaczęło mnie nurtować jedno - psiarze NIE UMIEJĄ odpuszczać.
Jest to rzecz, która poważnie przydałaby się niektórym osobom. Nastolatkowie patrzą na takiego bordera na zawodach frisbee i myślą sobie JA TEŻ TAK BĘDĘ ROBIĆ. Wszystko to kosztem psa.
Sama mam pod swoim dachem dwa psy, które szczerze - nic nie trenują - bo fakt, że umieją ileś sztuczek i raz na jakiś czas je porobimy nie jest dla mnie treningiem. Musimy w końcu zrozumieć, że nie każdy pies jest w stanie łapać frisbee czy biegać torek agility. Sama marzyłam przez 4 lata o psie, z którym w końcu będę mogła COŚ robić. Ale czy to był powód bo swoje obecne 2 psy zmuszać do robienia rzeczy, na które nie mają ochoty? Często zapominamy, że to TYLKO pies. Od początku roku żyję z Dżinką jak z typowym burkiem. I Wiecie co? Uwielbiam wyjść na spacer nie martwiąc się, że nie zabrałam ze sobą miliona smaczków i zastanawiając się czy mój pies wykona sztuczki w obcym miejscu. Fajnie jest tak po prostu posiedzieć ze swoim psem i popatrzeć na niego jak na PSA, nie jak zdobywcę medali czy nasze niespełnione ambicje. Oczywiście to super, że jest coraz więcej psiarzy i ludzie chcą coś robić ze swoimi psami. Tylko byleby pamiętali o granicach. Granicach, których nigdy nie powinno się przekraczać.


Mój szczeniak nie może na łóżko, nie może żebrać i nie może plątać się po domu. Czy to czas zmienić ksywkę na TYRAN? Albo może zadzwonić do TOZu?
Odkąd Hope pojawiła się w domu ma poważnie się trzymać. Definitywnie nie może chodzić po meblach. Ma swoje legowisko - proszę bardzo śpij sobie do woli, na dywanie też, ale broń boże na kanapie czy na moim łóżku. Kiedy jemy obiad, czy cokolwiek pies ma leżeć i zajmować się sobą, a nie siedzieć i patrzeć śliniąc się na widok żarcia.
Kiedy ja coś robię w kuchni - szlag mnie trafia jak mały kurdupel pląta się po pomieszczeniu - nie mam nic przeciwko, jeśli robię coś w swoim pokoju, czy w salonie, ale kuchnia jest malutka wiec pies ma grzecznie leżeć. Chociaż jeżeli akurat oglądam jakiś film w TV czy robię coś przy stole w salonie Hope nauczyła się, że najlepiej dla niej i dla mnie jak po prostu śpi gdzieś obok.
Oczywiście wiadomo to jest szczeniak - wszystkie zasady na razie z umiarem, ale tak to mniej więcej wygląda.
Kennel - domownicy użalają się nad biednym pieseczkiem, bo tak mało miejsca, bo zamknięta. Albo pies grzecznie śpi/leży w kennelu, a nagle przychodzi siostra i pyta czy może ją pogłaskać albo do niej ciumka. No coś mnie trafia. Tłumaczę jak krowom na miedzy, że to klateczka i pies w niej uczy się wyciszać. I skoro zasnął to żeby jej nie budzić. Gdzie tam - lepiej obudzić psa i pozwolić mu skakać po klatce jak dzik tym samym pokazując, że jak piesek rozpaczliwie wyje to w końcu ktoś go wypuści, bo jejujakiebiedactwo.

Zdjęcie użytkownika Aleksandra Partyka Fotografia.



Nie udzielam się w psim świecie. Nie biorę udziału w psich eventach. Nie mam kilkuset znajomych psiarzy i wcale nie jest mi przykro, że pod zdjęciem szczeniaka na fejsbukach mam 20 serduszek, a nie 400. Ba, irytuje mnie to jak ktoś zaczyna do mnie pisać tylko dlatego, że mam szczeniaka. Jestem odludkiem i dobrze, żyje mi się z obecnymi przyjaciółmi z psiego świata. Jest ich garstka, ale są warci wszystkiego. Mój pies nie ma tysiąca markowych zabawek. Obroże kupuję raz do roku albo rzadziej. I tutaj pojawia się podstawowe pytanie - Czy mam prawo nazywać się psiarzem?

Według mnie ? Nie. Nie chcę mieć z takim środowiskiem wiele wspólnego. Mam psy i kocham je nad życie, są ułożone i nie leżą tylko na kanapie, ale ja nie będę częścią czegoś co w moim odczuciu zeszło już dawno "na psy".



Zdjęcie użytkownika Aleksandra Partyka Fotografia.

2 komentarze:

  1. Na samym początku muszę się odnieść do szczeniaczkowych fanpejdży - szczeniak jeszcze nie jest w nowym domu, a już posiada fanpage! To już dla mnie jest śmieszne! Ogólnie to mam takie samo zdanie na ten temat co ty, dla mnie środowisko psiarzy jest już zupełnie obce. Mam wrażenie, że w którymś momencie przekroczyli oni pewną granicę. To chyba właśnie spowodowało, że nie chcę mieć z tą grupą nic wspólnego. Ogólnie jak bym miała ten post podsumować to napisałaś dokładnie to co mi w duszy gra :p
    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. A to nie było:krowie na rowie? Dobra, po prostu znam inną wersję. Podejście mam identyczne jak ty. Próbowałam kiedyś agility. Psu kompletnie nie pasował slalom. Odpuściłam. Raz na jakiś czas złoże własnoręcznie robioną przeszkodę do skakania. To go cieszy. Frisbee i obedince mamy w nosie. Mój pies jest super skoczny ale nie lubi zabawek. Potrafi wykonać sztuczkę w rozproszeniu ale bardziej cieszy go bieganie. Wiatr w uszach. Dla odmiany biegamy. Canicrosem bym tego nie nazwała. Pies biegnie luzem po polu ja obok... on wyminie drzewo ja nie. Nie dostaje medali. Ale jest szczęśliwy. I to mnie cieszy. Psiarz to osoba kochająca psy. Nie realizująca na nich chore ambicje. Jeśli pies to lubi ok. Ale nie zmuszajmy! Jasne, da się sprawić żeby polubił. Ale czy bokser jest stworzony do slalomu? Dajmy psu być psem. Będzie nam wdzięczny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowa ! :)