piątek, 11 listopada 2016

Żyjemy:)

Zbierałam się dość długo na napisanie jakiegokolwiek posta aż w końcu chyba mi się udało!
Trochę się u nas działo, a więc po kolei...





Ja przez większość wakacji nie miałam czasu na... w sumie na wszystko.

Potem przyszedł wrzesień.
Dżina na samym początku tego miesiąca miała zabieg sterylizacji, który odbył się na szczęście bez żadnych komplikacji. Pies był bardzo grzeczny u samego weterynarza, którego widziała pierwszy raz w życiu, ba nawet bardzo Pana polubiła.
Po zabiegu praktycznie do końca września zero treningów i większego wysiłku chociaż gdzieś już tak w połowie momentami była wulkanem energii to jednak trzeba było ją skutecznie kontrolować.
Pojawiła się także moja szkoła - a z racji, że się przepisywałam miała do ogarnięcia trochę zaległości, więc brak czasu również się pojawił.
Pojawił się też lekki problem ze stawami Dżiny przez co od tamtej pory dostaje tabletki na stawy. Jak na razie to nic poważnego i weterynarz zalecił mi obserwację. Po dokładnym zbadaniu psa przez całą trójkę różnych weterynarzy zostałam zapewniona, że nie mam się teraz co martwić. A jakoś na wiosnę planuję badanie RTG żeby mieć 100% pewności, że wszystko okej.

Poza tym dokładnie 14.09 trafiła do mnie mała, czarna, urocza (zapewniam, tylko na zdjęciach) kuleczka zwana w domu Kirke. Kicia trafiła do mnie prosto z Norwegii i w sumie była bardzo spontaniczną decyzją. Jednak była to miłość od pierwszego wejrzenia (chociaż pierwsze jej zdjęcie jakie dostałam naprawdę nie oddawało jej uroku. Wyglądała tam raczej jak zmokła kura).
Momentami doprowadza mnie do szaleństwa. Jednak Kirke chyba jest doskonałym wprowadzeniem tego co będzie się działo w moim domu... za kilka miesięcy ;)

Potem przyszedł październik.

Głównie dłubałam z obiema w tym co już umiemy. Nagrywałam też trochę materiału do filmiku Czekolady, który kiedyś tam powstanie. A z racji tego, że mój komputer umarł naprawdę nie wiem kiedy to nastąpi. 
Staramy się nie przejmować brzydką pogodą i działać. 

Przez te kilka tygodni po zabiegu Dżi miała mały regress w stosunku do innych psów i ogólnego zachowania na spacerach, ale znowu wracamy do sytuacji wcześniejszej, więc jest dobrze. 
I chociaż nadal dużo nam brakuje by móc ją puścić gdzieś luzem tak jak robię to z Betką to jednak i tak jestem z niej baardzo dumna. 




Obecny miesiąc zapowiada się dość aktywnie.

W ostatni weekend po raz kolejny brałam udział w seminarium frisbee z Agnieszką i Rafałem.
Mimo tragicznej wręcz pogody atmosfera jak zwykle była bardzo miła i zabawna.
Ja znów wyniosłam dużo z dwóch dni i w końcu zmotywowałam się do ruszenia tyłka i ćwiczeniu samej z frisbee.
Przy okazji spotkałam Julitę z Ray'em i Natalię z Eską, więc mogłam zobaczyć swoją "przyszłą rasę" w akcji i nadal utwierdzam, się w przekonaniu, że dokonałam dobrego wyboru :)
A jeżeli ktokolwiek jeszcze się waha nad udziałem w seminarium z Agnieszką i Rafałem to szczerze polecam z całego serca :)

Ray. 

Eska 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każde miłe słowa ! :)