sobota, 11 czerwca 2016

Życie z Diabłem.

Ostatnio w sieci pojawiało się sporo postów o tym jakie to psy w internecie są super, a w realu okazuje się, że mają sporo problemów. Ja w końcu się zebrałam i postanowiłam zacząć publikować serię wpisów Życie z Diabłem by pokazywać ludziom, że CHCIEĆ to MÓC.



Ci którzy mnie znają osobiście lub piszą ze mną gdzieś tam w Internecie wiedzą jakie problemy ma Dżina. Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą zapraszam TUTAJ.
Od opublikowania tamtego postu minął miesiąc a ja obecnie nie wierzę ile rzeczy zmieniło się w naszym wspólnym życiu. Ale po kolei.

  • Przede wszystkim Dżina nauczyła się chodzić w kagańcu. Potrafi iść na smyczy przez naszą wieś i nie próbuje go nawet ściągać. Od czasu do czasu zdarzy jej się, ze sobie pomlaska pyskiem, ale ukrywa w sobie swoje zażenowanie sytuacją i dzielnie kroczy dalej.


 

























Na spacerach Dżina nauczyła się olewać ludzi. Jeszcze miesiąc temu było to nie do pomyślenia. Szczekała na wszystko co się rusza. Obecnie został jej wstręt do innych psów, ale ludzie są OK.
Potrafi przejść obok rowerzysty na luźnej smyczy. Potrafi minąć człowieka, spojrzeć na niego i lekko zamerdać ogonkiem jednak z czujnym spojrzeniem czy aby na pewno nic jej nie grozi.


Kiedy na horyzoncie pojawia się jakiś burek za płotem, na łańcuchu czy w klatce, który gdzieś tam sobie troszkę zaczyna szczekać, Dżinie włącza się czerwona lampeczka i jest jak mamo musimy stąd iść szybko, już teraz! Szczekać nie szczeka. Zdarza jej się coś tam podyskutować pod nosem samej ze sobą i tyle.

Jednak kiedy pojawia się pies, który staje na przeciwko niej bez żadnego ogrodzenia itp. to mamo nie ma to, tamto. Z A B I Ć. Kilka dni temu, ja chora - chusteczki w kieszeni, garść leków dziennie - wyszłam z psem na krótki spacer i spotkałyśmy małego kundla pekińczykowpodobnego. Gdyby nie fakt, że pies zaczął szczekać, Dżi była w stanie przejść obok niego w miarę obojętnie (jak na jej możliwości przystało). Jednak kiedy pies zaczął drzeć ryja Dżina nie potrafiła utrzymać emocji. W efekcie czego mój pies zaoferował piękną arię operową całej wiosce. Poza tym trzech panów, którzy niedaleko coś tam robili w polu stwierdzili, że ja sie nie znam, bo czemu pani nie odejdzie z tym pieskiem, tylko on tak szczeka i się denerwuje? A nie odejdę dlatego, że doskonale wiem jak mój pies by to przyjął.
W momencie kiedy bym odeszła suka stwierdziła by, że aha okej, szczekam sobie to jej nie przeszkadza i idziemy dalej.
Dlatego też posadziłam psa na tyłku i kazałam przestać.Wiedziałam, że ma kaganiec i nawet jeżeli będzie chciała się wyrwać do kundla (który swoja drogą CHCIAŁ stracić życie, bo podchodził do niej zdecydowanie a blisko, gdyby nie kaganiec to by skończył marnie) to i tak mu nic nie zrobi. Po 10 minutach mojego krzyczenia i prób uspokajania psa, suka chyba zmęczyła sie psychicznie bo usiadła i stwierdziła dobra mamo wygrałaś. CISZA. 


Jeszcze kilka miesięcy temu kiedy próbowałam wyjść z Dżiną na spacer byłam cała spięta i na każdym kroku rozglądałam się czy aby na pewno nie ma nigdzie psa.
Obecnie mimo tego, że mój pies w pewnych momentach wpada w rządzę mordu potrafię wziąc smycz i wyjść na lajtowy spacer. Nie rozglądam się dookoła w poszukiwaniu innych psów. Jeśli wyjdzie to trudno. Unikać niczego wiecznie nie można. Po prostu trzeba stawiać temu czoła i tyle :)





8 komentarzy:

  1. Bardzo fajny pomysł na serie postów :D
    Dobrze jak ktoś piszę o problemach bo chcąc nie chcąc one wystpują, ja jestem teraz właśnie w trakcie tworzenia posta z Funego problemami z agresją.
    Gratuluje ci postępów z Dżiną i oby tak dalej trzymamy za was kciuki i pozdrawiamy:D!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje jeszcze raz, bo idzie wam świetnie dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje postępów !
    Lepiej pokazać tą złą stronę niż upiększać życie naszego psa w internecie :) Bardzo miło się czyta takie posty, zero cukru tylko sama prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie dzięki temu postu wpadłam na pewien pomysł. Czy się sprawdzi czy nie zobaczymy za miesiąc. A tak poza tym to gratulujemy aż takich postępów :)

    Pozdrawiamy
    Biały Krukk

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteście na bardzo dobrej drodze, gratulacje i powodzenia na przyszłość! :)

    PS
    Jak nauczyłaś Dżinę ignorować ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czemu Twój drugi komentarz sie nie dodał.
      Ale dziękuję bardzo za miłe słowa co do moich fotek :)

      Hmm po prostu korygowałam szarpnięciem smyczą i krzyknięciem (u każdego inny sposób będzie działał, ja akurat mam dość mocnego psychicznie psa wiec tylko to działało) i po 2-3 spacerach suka coraz lepiej reagowała na ludzi aż do teraz gdzie ich zupełnie olewa

      Usuń
  6. Masz całkowitą rację, że nie można unikać problemu. Sama mam podobny problem, mój Roy rzuca się na przechodniów, teraz się poprawiło, to na pewno nie agresja, wygląda jakby robił to z nudów, bo czasem idziemy, on coś wącha przechodzi ktoś, on tlko się chwilę popatrzy i wraca do swoich spraw. Teraz jest tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowa ! :)