wtorek, 3 maja 2016

Dżina - nieidealny ideał

Bardzo długo myślałam nad takim postem. Jeszcze kilka dni temu bym się wahała go dodać. Ale dzięki wczorajszej rozmowie z Hanią  postanowiłam co nieco skrobnąć o naszych obecnych problemach. Przez ostatnie miesiące bardzo mało było mnie na tym blogu, ba! Ogółem było mnie mało w psim świecie, a to wszystko dlatego, że....





Mój pies jest agresywny
Nigdy w życiu tego nie ukrywałam, bo jeśli ktokolwiek prywatnie pytał mnie "Jak z Dżiną?" odpowiadałam bez owijania w bawełnę. Osoby, z którymi piszę i które mnie znają wiedzą jaka jest obecnie u nas sytuacja. Czytelnicy bloga nie - jestem osobą raczej zamkniętą w sobie, ale ten jeden raz postanowiłam się przełamać i opisać to wszystko z czym codziennie muszę się mierzyć żyjąc pod wspólnym dachem z psem takim jak Czekolada.

Wcześniej wszystko było w miarę w porządku aż nagle coś pękło. Dżina zaczęła się panicznie wszystkiego bać co przełożyło się na agresję. Objawia się to tym, że na spacerach mój pies drze ryja na całą wieś, a obcy ludzi czy inne pieski są najgorszymi istotami na świecie. Obserwowałam ją przez kilka tygodni i już doskonale wiem dlaczego tak się stało i jak z tym walczyć.
Dżina zapomniała, że jest psem i ma NOS i SUPER WĘCH. Pies na spacerze nie umie pracować nosem. Widzi obcą osobę, więc od razu uważa, że to MUSI być zagrożenie. Widzi obcego psa dziabiacego za płotem - MATKA ON NA CHCE ZJEŚĆ. JA ZROBIĘ TO PIERWSZA. I tu też od razu w grę wchodzi darcie ryja u Dżiny i brak jakiejkolwiek pracy nosem.
Koniecznością było zakupienie kagańca i obecnie dopóki suka nie nauczy się w nim chodzić ( ale o tym w innym poście ) rezygnujemy ze spacerów, bo zbyt wiele ryzyko dla mnie, a dla psa jest to niepotrzebny stres.



Dżina za szczeniaka nigdy nie miała socjalu. Ja byłam dzieciakiem, a jeśli już się zaczęłam zajmować to pierwszy rok pracowałam z Betką. Inni ludzie są dla Dżiny obcy ( nie licząc ludzi nas odwiedzających, a tych w sumie jest sporo ) inne psy również.

Co robimy w związku z problemami?
A no uczymy się pracować nosem. Uczę Dżi niuchać i pokazywać, że to jest fajne.
Kiedy przychodzi ktoś obcy biorę psa na smycz i pokazuje, że pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić to nie :
a) szczekanie na całą wieś
b) rzucanie się jak dziki wąż
tylko POWĄCHANIE człowieka.
Kiedy pies już powącha daną osobę od razu widać różnicę. A kiedy patrzy na mnie i dostaje pochwalę i mizianko za uchem to już w ogóle jest super.

Mój pies jest lękliwy.
I tu pojawia się drugi problem, który jest bardzo powiązany z pierwszym. Z lękliwości wynika agresja. Z agresji wynika lękliwość- ott takie błędne koło.


Każdy dziwi się widząc psa, który zajadle szczeka przy płocie, a kiedy już pozwoli się obcemu wejść pies znika w mgnieniu oka. Nigdy w życiu nie podniosłam na suki ręki, głos podnoszę raczej rzadko  ( dotyczy to głównie sytuacji, w której Dżi zajadle szczeka na psy chodzące gdzieś po chodnikach czy ew. listonosza. bo wtedy tylko to jest w stanie ją uspokoić) a mimo to dochodziło do sytuacji, że robiąc sztuczki Dżi nie mogła przypomnieć sobie jak wykonać daną rzecz i kiedy coś sama próbowała wymyślić <a jest typem wielkiego kombinatora> i jej nie wychodziło to nawet kiedy spokojnie pokazałam jej jeszcze raz co ma zrobić to pies kilkakrotnie nawiewał do budy.



Były plany na szczeniaka w 2017 roku.
Plany zniknęły szybciej niż się pojawiły, bo z bólem serca postanowiłam, że szczeniaka nie będzie dopóki z Dżiną nie będzie BARDZO DOBRZE. Pies z którym mogłabym normalnie uczęszczać na treningi agility to było moje marzenie od jakiś 4 lat. Zrezygnować z niego było ciężko, ale Dżina każdego dnia walczy tak samo jak ja. Kiedy walczymy obie jest o wiele łatwiej. Nie mogę jej od tak zostawić. Ma naprawdę wiele wad, wiele rzeczy do wypracowania przed nami, ale jest moim najidealniejszym (nie)ideałem. Psem przez którego może przepłakałam kilka nocy, ale jest również psem DZIĘKI któremu potrafię się uśmiechnąć.
Nie raz miałam ochotę się poddać, ale dzięki ludziom, których mam przy sobie tego nie zrobiłam.
Może mało się udzielam w psim świecie, ale są osoby, które bardzo mi pomagają - Sandra , Hania  i jakże niezastąpiona Asia, z którą mam bardzo często różne zdania ale jakoś obie wytrzymujemy :D
Także wszystkim, którzy kiedykolwiek w jakimś stopniu mi pomogli czy też jeszcze nie raz pomogą - wielkie D Z I Ę K U J Ę.
Nigdy nie będzie ŁATWO, ale dzięki niektórym będzie ZNACZNIE ŁATWIEJ :)



3 komentarze:

  1. Ku mojemu zadowoleniu coraz więcej osób decyduje się na szczerość na blogach, na wywleczenie tego co w ich psach jest złego na wierzch a nie tylko wklejanie pięknych zdjęć i udawanie że jest się perfekt. Bardzo dobrze że pracujesz z tak trudnym psem jak Dżina , mam nadzieję że wszystko się ułoży. Popieram też że nie weźmiesz szczeniaka. To dla mnie największa głupota jaką popełniają psiolubni - nie radzę sobie z jednym psem, wezmę drugiego i zacznę od podstaw. Nikt nie gwarantuje że przy nowym psie nie popełni się tych samych lub zupełnie nowych błędów i nie wyląduje się w sumie z 2 (u ciebie 3) nieIdealnymi psami.
    Lepiej jest się skupić na tym co się już ma, i wypracować psa idealnego. Ja też planowałam nowego psa, ale życie potoczyło się inaczej i teraz jestem z tego powodu zadowolona, bo wypracowałam z Cezarem to o czym marzyłam, a gdyby nie problemy finansowe pewnie mój piękny malamut poszedł by w odstawkę a ja skupiła bym się na szczeniaku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze w całej tej historii jest to, że wiesz na czym polega problem Dżiny i starasz się z nim uporać, pies nie poszedł w odstawkę, tylko z nim pracujesz. Bardzo podoba mi się taka podstawa i Twoje podejście do psów, również w kwestii odłożenia decyzji o szczeniaku. Myślę, że z Twoim uporem i staraniami, może nie zlikwidujecie problemu do końca ale choć zredukujecie do takiego stopnia, który pozwoli Wam wspólnie, normalnie funkcjonować.
    Powodzenia! :)

    http://nalamojpiesek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi również bardzo odpowiadają tego typu posty, szczerość przede wszystkim. Przy okazji ma się wrażenie, że ludzie zawzięcie Ci dopingują i motywują do dalszego działania, a Ty chwalisz się postępami - i tak to działa. :D

    PS
    Zakochałam się w Twoich zdjęciach!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowa ! :)