piątek, 1 maja 2015

Chodzenie bez smyczy? Jak to wygląda na prawdę.



Natchnęło mnie wczoraj na taki post. Myślałam sobie długo co by tu napisać i nagle taki temat wpadł mi do głowy. Na moich zdjęciach psy prawie nigdy nie mają zapiętej smyczy do obroży. Ale jak to wygląda na prawdę?




Uprzedzając pytania - nie, nie usuwam smyczy w fotoszopie :D

Jeśli wybieram się z Dżiną na fotki to tylko w miejsca blisko domu i z garścią smakołyków.
Wtedy mogę ją spokojnie spuścić ze smyczy i wiem, ze przez kilkanaście minut nigdzie mi nie zwieje. Potem z reguły robię 15minutową(albo i dłuższą) przerwę na niuchanie na smyczy i wracamy z powrotem do fotek. Psina wtedy chętnie pozuje, a przy okazji się wybiega.





A jak to jest z Betką?
Betii mogę zabrać na zdjęcia wszędzie (dosłownie!). Ufam jej bezgranicznie. Czy to chodnik, który jest kilka metrów od drogi krajowej czy to pola, na których jesteśmy po raz pierwszy. Ona zawsze wraca, gdy ją zawołam. Owszem czasem jest tak, ze trzeba na pannę #wszystkiezapachytakiefajne krzyknąć i dopiero wtedy przychodzi. Jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się żeby Tosiak, gdzieś mi uciekł.





 Poza tym pracuje nad chodzeniem bez smyczy z Dżiną od stycznia i naprawdę widać efekty.
Kiedyś nawet na minutę bym jej nie spuściła, a teraz spokojnie mogę porobić kilka zdjęć (ostatnio nawet ja fociłam kwiatki, a moja Czekoladka siedziała sobie przy mnie i ani myślała nigdzie uciekać!).


Może kiedyś moje obie sucze będą tak ogarnięte, że zdołam je wziąć na fotki razem? Kto wie ;)





8 komentarzy:

  1. Super post :) To dobrze że psinka robi takie postępy :D Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Betka nie ucieka i życzę Ci owocnej pracy z Dżiną ;)
    Ja moją spuszczam w lesie na każdym spacerze. Czasem wraca od razu, ale zazwyczaj mnie olewa i wraca po jakimś czasie. Pracujemy nad tym, abym mogła ją spuszczać wszędzie :)

    Pozdrawiam,
    poprostuzuzia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby udało Ci się osiągnąć taki sukces w przywołaniu z Dziną, jaki sobie wymarzyłaś :) Każdy psiarz ma problem z tą komendą, my również c:
    (daisy-yt.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś nie wyobrażałam sobie spuścić Abi bez tony nerwów i ucieczek (choć była to tylko i wyłącznie moja wina). Jednak po roku pracy mam nowego psa :D Jeździmy razem w góry czy nad morze i teraz nie wyobrażam sobie mieć jej na smyczy ;) W reszcie może biegać ile chce, gdzie chce i kiedy chce, a ja mam pewność, że przybiegnie na każde zawołanie :D
    Trzymam, więc kciuki za pracę z Dżiną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale długo nas tu nie było... Gratuluję postępów i oby tak dalej! :) Ja tylko spuszczam Kentucky'ego ze smyczy na łąkach czy to w lesie. Kentucky od czasu do czasu sam z siebie idzie ze mną na kontakcie ale jednak wolę go mieć na smyczy. W inne miejsca, czyli gdy wybieramy się do parku lub na inny spacerek z innymi psami wtedy też go spuszczam choć gdy Kentucky'ego weźmie faza wtedy ciężko go odwołać, wiec nad tym powolutku pracujemy ;)

    Pozdrawiamy: D&K :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia w dalszej nauce z Dżiną. My też musimy popracować nad przywołaniem. :)
    Pozdrawiamy!
    Wiktoria&Rex
    http://reksio-the-dog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje postepow i powodzenia w dalszej nauce! piekne foty :)
    MY BLOG

    OdpowiedzUsuń
  8. To fantastycznie,że twoje psiaki są posłuszne a ty masz do nich ogromne zaufanie :)

    zapraszam http://szalonybelg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowa ! :)