środa, 15 kwietnia 2015

Co by tu naskrobać...

Za kilka dni testy gimnazjalne, a ja zamiast sobie przypominać różne rzeczy z przedmiotów przyrodniczych (bo z tych ogarniam najmniej) wolę iść z psem na długi spacer czy też pójść pocykać fotki. Cóż cieszę się, że przynajmniej nie martwię się o egzaminy z humanistycznych przedmiotów i angielskiego :D




U nas ostatnio nie dzieje się nic specjalnego, ale też nie mogę powiedzieć, ze się obijamy.
Coraz częściej wyciągam tunel i hopki i coś tam biegamy. Muszę przyznać, że brakuje mi przeszkód do agi, ale nawet nie ma mi kto pomóc zrobić. No cóż... Muszę się na razie obyć na takich jakie mam.

Betka w końcu zrozumiała, że trzeba biegać szybko, a Dżina? Dżina powiedzmy, że czasem pewnych rzeczy nie rozumie :D No ale nad tym będziemy pracować.

Powyższym zdjęciem mogę się pochwalić jakiego mam cudownego pieseczka! haha
Jakieś kilka metrów do głównej drogi krajowej, a ja bez problemu mogę odpiąć ją ze smyczy i iść na luzie po chodnik, bo wiem, że nie spróbuje wyjść na drogę, bo jeśli tylko zawołam to przywołanie jest zawsze perfekto! Ot taka mądra Beciulka <3

Jako, że zaczyna się wiosna to mam plan wybrać się na fotki w fajne miejsce i przy okazji nakręcić tam troszkę materiałów na urodzinowy filmik Czarnulki :)
A że już w ostatni weekend było pięknie ciepło to sobotnie popołudnie poświęciłam na super spacer z Betką i z naszą niezawodną towarzyszką (moją sąsiadką) Izą. Dzięki niej mamy fajne fotki, bo dzielnie pokazywała Betce co i jak ma robić :D
Fotki znajdziecie TUTAJ

pierwsze plywanko w tym roku ;3




Betii to, Betii tamto, ale nie zapominajmy o mojej cudnej Czekoladzie!
Ta mała torpeda wymaga większego ogarnięcia niż Czarnulka. Tak jak Betke mogę spuścić na polu bez obawy o to, że nie przyjdzie tak z Dżiną ciągle nad tym pracujemy, bo niestety czasem niuchanie jest lepsze.
Jednak jeśli mam przy sobie smaki to wykona każde polecenie - nie ważne czy to podwórko, czy pole, czy może też chodnik gdzie obok co chwile jeżdżą jakieś samochody. Najgorzej jest wtedy, gdy zobaczy innego psa lub kota. Nad tym dalej trzeba pracować. Kiedyś w takiej sytuacji traciła mózg i mnie ignorowała, a teraz wystarczy kilka słow na zachętę, a pies dalej zaczyna pracować. Dążymy do takiego stanu, że pies kompletnie bedzie olewał inne psy/koty. Mam nadzieję, że sie w końcu uda.





Poza tym w ten weekend będę na 53 wystawie psów rasowych w Lublinie < klik >.
Ktoś się wybiera? :)









5 komentarzy:

  1. Z tym przywołaniem to zwykle jest problem :) Trzymam kciuki, żeby zarówno Betka jak i Czekoladka zawsze chętnie i bez ociągania się do Ciebie wracały :)

    Śliczne zdjęcia!

    Pozdrawiamy,
    Kasia i Cookie
    piescookie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przywołanie to raz działa i nie działa. Działa kiedy nie trzeba a jak potrzebny jest to akurat pies ma to gdzieś i leeeci. Są sytuację że jest no idealnie :D A raz dno :)
    No i cudne zdjecia ! <3 mhmhm piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przywołanie to jedna wielka niewiadoma :D Czasami mamy pewność, że działa na 100%, a tu jak na złość wyleci jakiś kot tudzież sarna i możemy sobie wołać ile chcemy ;)
    Ciężkie życie psiarza, oj ciężkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie z przywoływaniem jest różnie.
    Śliczne fotki i ciekawy blog.
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas,
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z moim Reksiem tak samo. Gdy gdzieś idziemy np. na łąki to nie raz przybiegnie na zawołanie, a nie raz przeciwnie, no bo przecież niuchanie jest lepsze.. :)
    Pozdrawiamy!
    Wiktoria&Rex
    http://reksio-the-dog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde miłe słowa ! :)