niedziela, 9 kwietnia 2017

W oczekiwaniu....


Może zacznę od napisania czegoś o Betce. Ostatnio mało jej tutaj na blogu, ale jej wiek i zdrowie nie pozwalają by móc z nią regularnie trenować czy chodzić na dłuższe wędrówki. Psina skończy 8 lat, a na dodatek rok temu wyszło podejrzenie padaczki po konsultacji z wetem wspólnie stwierdziliśmy, że najlepiej będzie dać jej spokój. Czasem jednak energia ją rozpiera, więc coś tam sobie dłubiemy.


Poza tym jej zachowanie na ten moment jest dla mnie niczego sobie. Uważam, że Betka przez 3 lata dała z siebie 100% wkładając w swoją pracę całe serduszko i obecnie nie wymagam od niej więcej.
 



Z Dżiną dużo spacerujemy i skupiamy się na pracy w nowych miejscach. Muszę przyznać, że wychodzi nam to całkiem nieźle. Ignorowanie innych psów za płotem też jest na plus. Czasem jeszcze zdarzy jej się pojęczeć czy poszczekać głośniej na danego osobnika, ale wybaczam jej to. Patrząc na to jak było rok temu teraz jesteśmy naprawdę na świetnej drodze i oby tak dalej.
Ostatnimi czasy naprawdę wkłada całe swoje serduszko w pracę ze mną i najbardziej cieszy mnie to, że obie mamy z tego zwyczajnie niezły fun.




Za 3 miesiące moje życie wywróci się do góry nogami, więc korzystamy z ostatnich miesięcy wolności :D
Chociaż sama nadal nie mogę uwierzyć, że za kilka tygodni urodzi się TEN jeden papiś, który będzie spełnieniem moich największych marzeń.

Ze swojej strony mogę powiedzieć tyle, że naprawdę warto spełniać marzenia. Nawet jeżeli droga na początku jest usłana różami i wszyscy ludzie, w których wierzyłaś w Ciebie zwątpili. A może właśnie dlatego warto te marzenia spełniać? By udowodnić innym, że się mylili?